O autorze
Adam Szejnfeld – były radny, burmistrz, wiceminister gospodarki. Poseł III, IV, V, VI i VII kadencji Sejmu RP. Autor słynnego antybiurokratycznego i progospodarczego „Pakietu Szejnfelda”. Urodzony 13 listopada 1958r. w Kaliszu, mgr prawa – ukończył Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Wydział Prawa i Administracji, kierunek prawo. W przeszłości działacz społeczny i związkowy – w latach osiemdziesiątych członek legalnej i podziemnej ,,Solidarności”, internowany w więzieniach we Wronkach i w Gębarzewie. W latach 2007 – 2009 Sekretarz Stanu w Ministerstwie Gospodarki. W obecnej VII kadencji Sejmu jest przewodniczący Komisji Nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektów ustaw deregulacyjnych (wcześniej był przewodniczącym sejmowej Komisji Skarbu Państwa). Jest także członkiem Akademii Polskiego Sukcesu, Kapituły Konkursu „Teraz Polska”, Rady Programu „Polski Sukces” Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego „Teraz Polska”, Kapituły „Fair Play” Instytutu Badań nad Demokracją i Przedsiębiorstwem Prywatnym oraz Cent For Future i Perły Polskiej Gospodarki anglojęzycznego miesięcznika Polish Market.

Wyścig zbrojeń

Przed sklepami zaczną ustawiać się długie kolejki. Tylko dni dzielą nas od premiery najnowszego modelu. Jaki on będzie? Czym nas zaskoczy tym razem? Unikalnym designem? Nowymi funkcjami? W Internecie krąży wiele plotek na jego temat. Prawdziwe dyskusje i porównania z poprzednimi wersjami zaczną się jednak dopiero wówczas, gdy najnowszy model trafi w ręce klientów. Mimo to ekscytacja rośnie z godziny na godzinę, z minuty na minutę….

Dla znakomitej większości konsumentów takie wyczekiwanie z zapartym tchem na możliwość zakupienia najnowszego modelu popularnego smartfona nie do końca jest zrozumiałe. Zwłaszcza nocne kolejki, tym bardziej, że rano wszystko, wszędzie i w takiej samej jakości będzie dostępne w nieograniczonej liczbie. Ponadto, kolejne wersje smartfonów, bo o nich mowa, pojawiają się na rynku dosłownie co kilka miesięcy i tak naprawdę niewiele się między sobą różnią…, czyli co? Moda, snobizm, chęć pokazania się znajomym?...



Sarkastycznie można byłoby powiedzieć, iż prawdziwą zmorą naszych czasów jest moda i postęp. Mimo, iż mamy bardzo dobrze działający telewizor, komputer, a już na pewno smartfon, to chcemy mieć nowszy model. Podobnie jest z samochodami, meblami, sprzętem elektronicznym… Firmy muszą rywalizować między sobą oferując nam co rusz jakieś nowinki, bo inaczej odwrócimy się od nich plecami i pójdziemy do sklepu konkurencji. Przedsiębiorstwa odpowiadają więc na nasze oczekiwania, ba same je kreują, dostarczając nam ciągle top-produkty z napisów „New”. A świat z tych powodów zaczyna „zatykać się” starymi komputerami, lodówkami, pralkami. Mogły pracować w naszych biurach czy domach nadal, ale…. my woleliśmy nowe.

Z tych powodów powstają w Europie i na świecie ruchy na rzecz przedłużania życia maszyn i urządzeń, różnych produktów, a szczególnie elektrycznych i elektronicznych. Ba, zaczynają, również w Parlamencie Europejskim, powstawać projekty przepisów, które miałby uregulować nasze chęci i potrzeby z uwzględnieniem ekologii i środowiska. Oprócz celu jakim jest przedłużanie żywotności produktów, wyznacza się tam i inne, na przykład wydłużenie rękojmi, czy przedłużenie gwarancji. Z tym wszystkim wiążą się też postulaty rozbieralności sprzętu, jego naprawialności, możliwości ponownego użycia, prawa stosowania zamienników, ba, nawet prawa do drukowania części zamiennych na drukarkach 3D przez samych klientów dla przezeń naprawianych urządzeń. Ruch ten więc idzie - i przepisy - w zupełnie drugą stronę niż ciągły pęd za nowościami i nowinkami. Kto w tym wszystkim ma rację?!...

Cóż, trudno znaleźć złoty środek, który zadowoliłoby wszystkich. Konsumenci oczekują bowiem produktów tanich, ale mimo wszystko nowoczesnych, trwałych i niezawodnych. Jeśli już pojawi się konieczność naprawy, to najlepiej, żeby można było jej dokonać szybko i na koszt producenta lub sprzedawcy. Ci ostatni natomiast bardzo chętnie dostosują swoją ofertę do dynamicznie zmieniających się potrzeb i rosnących oczekiwań, ale…przecież nie za darmo. Klient nasz pan, a to pan płaci!

Dobrej odpowiedzi wydawałoby się więc, że nie ma. Bo jak stworzymy przepisy, że wszystko ma być długowieczne, naprawialne, i nie wolno byłoby produktów przed określonym terminem wyrzucać, to zahamowalibyśmy postęp będący motorem rozwoju obecnej cywilizacji. Gdybyśmy jednak postawili wyłącznie na „wyścig zbrojeń” w konkurencji pomiędzy firmami, to zasypiemy niedługo naszą Ziemię wszelkiego rodzaju żelastwem i plastykiem. W takiej sytuacji mówię, że w gospodarce, jak w życiu, gdzie dwóch się bije to reguły rynku powinny wygrywać. One bowiem najlepiej ważą możliwości z potrzebami, popyt z podażą oraz cenę z jakością.

Adam Szejnfeld
Poseł do Parlamentu Europejskiego
www.szejnfeld.pl
www.kobiecastronazycia.pl
www.facebook.com/PoselSzejnfeld/
www.twitter.com/szejnfeld
www.instagram.com/szejnfeld/
Trwa ładowanie komentarzy...