Елбасa

Ach! Cóż to za piękna lekcja demokracji! Tutaj nie ma równych i równiejszych. Nie ma podziału na lepszych i gorszych. Każdy może się zgłosić, każdy może zadać pytanie. Oczywiście nie na wszystkie udzieli wyczerpujących odpowiedzi, ale któż byłby w stanie to uczynić, gdy liczba pytań sięga niekiedy nawet 3 milionów! Ale trzeba docenić, że oto on, mimo licznych obowiązków głowy państwa, każdego roku staje przed suwerenem i jest gotowy na transmitowany we wszystkich mediach dialog. To jest Przywódca! To jest prawdziwy Pan!

Doskonale wiemy, że w Rosji panuje modelowa demokracja. Prezydent Władimir Putin wsłuchuje się z niezwykłą troską w głos zwykłych obywateli i dopiero wtedy podejmuje decyzje. Dzięki niemu państwo rosyjskie działa wyjątkowo sprawnie, choć jego wrodzona skromność nie pozwala mu na przypisanie sobie wszystkich zasług. - Stalinizm był związany z kultem jednostki, represjami i łagrami. Niczego takiego w Rosji nie ma i, mam nadzieję, że nie będzie. Nie oznacza to jednak, że w Rosji nie powinno być porządku, dyscypliny i sprawiedliwości - podkreślał w czasie jednej z corocznych telekonferencji z obywatelami.

Jak wygląda to w praktyce doskonale pokazuje reakcja aparatu państwowego na ostatnie demonstracje opozycji zorganizowane na ulicach Moskwy i innych miast. Jeden z jej najbardziej znanych liderów, Aleksiej Nawalny, został aresztowany w momencie, gdy wychodził z klatki schodowej swego domu. Cóż za skuteczność służb, które potrafią rozwiązywać problem, zanim się w ogóle pojawi! Co prawda nie skłoniło to reszty opozycji do zaniechania protestów, ale tu do akcji wkroczyły sądy, które zawiesiły rozpatrywanie innych spraw, by szybko skazywać uczestników manifestacji. Hym... Rosja to jednak silne i efektywne państwo, a nie jakaś pokraczna sądokracja pełna buńczucznych i rozpolitykowanych sędziów, którzy nie są w stanie właściwie odczytać intencji władz i się do nich zastosować.

Białoruś też potrafiła odeprzeć te zasady zgniłego Zachodu! Prezydent tego dumnego państwa, które nie klęczy, ale stoi wyprostowane, niejednokrotnie odpierał niesprawiedliwe ataki. - Będziemy żyć w zupełnie demokratycznym społeczeństwie prawa, podobnie jak dotychczas, choćby nas nie wiem, jak krytykowano. Trzeba zresztą przyznać, że krytycy, którzy nas wytykali palcami, ucichli. Przekonali się, że i demokracji, i praw człowieka jest na Białorusi nie mniej niż u innych – twierdził Aleksander Łukaszenka, przywódca jedynego państwa na Starym Kontynencie, które „obroniło” swą suwerenność i… nie przystąpiło do Rady Europy.

Zarówno Łukaszenka, jak i Putin nie ukrywają jednak, że prawdziwym wzorem do naśladowania jest dla nich Nursułtan Nazarbajew, od 1989 roku przywódca Kazachstanu. Ten pierwszy nazywa go swoim nauczycielem, a drugi - najmądrzejszym przywódcą na postradzieckim obszarze. W Polsce to postać mało znana, a szkoda. W jego kraju panuje spokój, opozycja nie przeszkadza, bo jej nie ma, gospodarka rośnie w siłę, a obywatelom żyje się dostatnie... Ba! Został mu nawet przyznany tytuł Jelbasy,( kaz. Елбасы), czyli „lidera narodu” i dlatego nie obowiązują go żadne limity kadencji urzędu prezydenckiego. Ma też dożywotni immunitet. W Kazachstanie - nie tak, jak gdzie indziej - potrafią dopieścić ego najwybitniejszego polityka kraju, prawda? A co z demokracją? - Brytyjska demokracja parlamentarna ma 600 lat. Nam, oczywiście, aż tyle czasu to nie zabierze. Robimy postępy - powiedział kilka lat temu Nazarbajew do brytyjskiego premiera Davida Camerona.

Tymczasem na Słowacji robią wszystko, by chronić życie swoich obywateli. „Patrole obywatelskie”, odziane w zielone koszulki z logiem partii nacjonalistycznej, pilnują porządku i eliminują zagrożenia, szczególnie ze strony romskiej społeczności oraz cudzoziemców. Element obcy zaczął się bowiem panoszyć u naszego południowego sąsiada, także w mediach, ale premier Robert Fico nie boi się mówić o tym otwarcie. Na pytanie dziennikarzy o jedną z afer korupcyjnych, odpowiedział wprost: Wy nie informujecie, wy walczycie z rządem. Niektórzy z was to brudne, antysłowackie prostytutki. Hym…, nie lepiej się ma demokracja na Węgrzech, czy w Rumuni…

Brak poszanowania woli obywateli, rozprawienie się z opozycją, sądy na pasku władzy, odpieranie krytyki jako tendencyjnie podgrzewanej przez obcą agenturę nagonki, wynoszenie pod niebiosa jedynego dla kraju męża opatrznościowego, upatrywanie bezpieczeństwa tylko wśród swoich… Wszystko to brzmi dziwnie znajomo, nieprawdaż? Ciekawe, że w sposób szczególny właśnie taka „demokracja” dotyka kraje dawnych „demoludów”, państwa Europy centralnej i wschodniej oraz Azji, a nie Zachodu. Niestety, początki tego procesu obserwujemy teraz także i u nas. W związku z tym Polacy muszą wreszcie wybrać. Albo chcą, by Polska nadal kroczyła w rozwoju cywilizacyjnym ku Zachodowi, albo ma zawrócić i ponownie skierować się na Wschód!

Adam Szejnfeld
Poseł do Parlamentu Europejskiego
www.szejnfeld.pl
www.kobiecastronazycia.pl
www.facebook.com/PoselSzejnfeld/
www.twitter.com/szejnfeld
www.instagram.com/szejnfeld/
Trwa ładowanie komentarzy...