O autorze
Adam Szejnfeld – były radny, burmistrz, wiceminister gospodarki. Poseł III, IV, V, VI i VII kadencji Sejmu RP. Autor słynnego antybiurokratycznego i progospodarczego „Pakietu Szejnfelda”. Urodzony 13 listopada 1958r. w Kaliszu, mgr prawa – ukończył Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Wydział Prawa i Administracji, kierunek prawo. W przeszłości działacz społeczny i związkowy – w latach osiemdziesiątych członek legalnej i podziemnej ,,Solidarności”, internowany w więzieniach we Wronkach i w Gębarzewie. W latach 2007 – 2009 Sekretarz Stanu w Ministerstwie Gospodarki. W obecnej VII kadencji Sejmu jest przewodniczący Komisji Nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektów ustaw deregulacyjnych (wcześniej był przewodniczącym sejmowej Komisji Skarbu Państwa). Jest także członkiem Akademii Polskiego Sukcesu, Kapituły Konkursu „Teraz Polska”, Rady Programu „Polski Sukces” Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego „Teraz Polska”, Kapituły „Fair Play” Instytutu Badań nad Demokracją i Przedsiębiorstwem Prywatnym oraz Cent For Future i Perły Polskiej Gospodarki anglojęzycznego miesięcznika Polish Market.

Ktoś upadł na głowę!

Jakby nie patrzeć mamy rok nieparzysty. A to oznacza lipiec bez ważnych rozgrywek piłkarskich w skali Europy albo świata. Jeśli jednak wszystko pójdzie zgodnie z planem to za dwanaście miesięcy o tej porze na ulicach naszych miast będzie więcej polskich flag niż 11 listopada, a na ustach wszystkich będą takie nazwiska, jak Lewandowski, Piszczek, czy Błaszczykowski. Na razie jednak zamiast piłkarskiego święta mieliśmy w Warszawie okazję zobaczyć, jak Polska z europejskiego zawodnika pierwszej ligi zamienia się w… piłkę do gry.

Bez cienia wątpliwości jeszcze do niedawna PL była na europejskiej murawie przebojowym, szalenie dynamicznym i świetnie dryblującym zawodnikiem. Mimo przeciwności losu, dzięki ciężkiej pracy, uporowi i jedności ponad podziałami, przebiła się z impetem do ekstraklasy Starego Kontynentu, czyli UE i NATO. Rozpierała nas duma, gdy w biało-czerwonej koszulce z orzełkiem na piersi, zdobywała kolejne widowiskowe bramki. I w końcu zyskała szacunek oraz respekt na arenie międzynarodowej, czego dowodem było zaufanie, jakim obdarzono na przykład Donalda Tuska, powierzając mu stanowisko Przewodniczącego Rady Europejskiej. Krok po kroku drużynowo PL budowała swoją światową karierę. Niestety to już chyba przeszłość…

W Waszyngtonie trwa bezprecedensowe dochodzenie w sprawie podejrzeń o współpracę Trumpa i ludzi z jego otoczenia z przedstawicielami Kremla, a tu nagle, jak gdyby nigdy nic, prezydent Andrzej Duda wita w naszym kraju, ponoć najbardziej prorosyjskiego i antyunijnego, a być może i nawet antynatowskiego, prezydenta USA. Prezydenta, który w Warszawie i owszem groźnie grzmiał na Rosję, ale już następnego dnia w Hamburgu wraz Putinem niemalże spijali sobie wzajemnie z ust słodkości. Pytanie więc brzmi: Czy to tak ma teraz wyglądać prowadzenie przez Polskę „suwerennej” polityki zagranicznej?

OK, było cesarskie przyjęcie (cesarskie, bowiem ktoś z wyznawców PiS porównał przyjazd Trumpa do wizyty w naszym kraju cesarza Ottona III!) warto się więc może zastanowić, co dostaliśmy w zamian? Ano, trochę czułych słówek o naszej trudnej historii oraz potwierdzenie już wcześniejszych zobowiązań dotyczących obecności amerykańskich żołnierzy nad Wisłą. Bez jednak żadnych gwarancji. Oprócz tego mgliste zapewnienie, że może z USA do Polski popłynie gaz, lecz prędko się nie dowiemy, kiedy oraz po jakiej cenie. Jeszcze gorzej może wyglądać sytuacja w przypadku zakupu amerykańskiego sprzętu wojskowego - potencjalnie bez przetargów i za astronomiczne kwoty. No cóż, transakcyjne podejście do relacji z sojusznikami stają się cechą rozpoznawczą Donalda Trumpa. W końcu biznes to biznes. Szkopuł w tym, że my wiemy co Polsce „sprzedał” prezydent Trump, ale nic nie wiemy, co Ameryce „sprzedał” prezydent Duda. A to już źle!

Mimo to nikt nie powinien mieć wątpliwości, że propagandowa machina Prawa i Sprawiedliwości będzie wbijała nam do głowy, że wizyta prezydenta USA w Polsce była przełomowa i stała się sukcesem stulecia, ba, może i tysiąclecia! Zapewne rząd PiS będzie też chciał wykorzystać jej wyniki do dalszego dystansowania się od Unii Europejskiej, co już na pewno nie jest w interesie Polski ani Polaków. Za to Putin już na samą taką myśl będzie zacierał ręce, bo skłócona i podzielona Europa, to jego wielkie marzenie.

Niestety, wydaje się więc, że to już koniec kariery PL, jako świetnie zapowiadającego się zawodnika ekstraklasy. Prezydent Andrzej Duda i PiS-owski rząd pozwolili na to, aby nasz kraj przestał być graczem, a stał się piłką do gry. Z podmiotu międzynarodowej polityki daliśmy się zrobić przedmiotem zmagań wschodnich i zachodnich supersiłaczy. Tak, jak kiedyś, jak zawsze. Hym… trzeba więc chyba upaść na głowę, aby w taki właśnie sposób wstawać z kolan!


Adam Szejnfeld
Poseł do Parlamentu Europejskiego
www.szejnfeld.pl
www.kobiecastronazycia.pl
www.facebook.com/PoselSzejnfeld/
www.twitter.com/szejnfeld
www.instagram.com/szejnfeld/
Trwa ładowanie komentarzy...