Flancowanie prawa

Sezon ogórkowy w pełni. Bez wątpienia nic tak nie cieszy teraz działkowiczów i właścicieli przydomowych ogródków, jak dorodne warzywa, aromatyczne zioła i pięknie pachnące kwiaty z własnej uprawy. Niestety, nie zawsze efekty naszych starań są w pełni zadowalające. Zdarza się na przykład, że na grządkach sąsiada podziwiamy dojrzałe pomidory, gdy tymczasem nasze nie nadają się nawet na przecier. Niby nabyliśmy tę samą odmianę u tego samego sprzedawcy, a jednak…. Może sąsiad ma więcej doświadczenia, może u niego ziemia jest lepszej jakości, a może trzeba było podlewać grządki częściej… Cholera wie!

Tak, nikogo nie dziwi, że z tych samych nasion wysianych w różnych miejscach i uprawianych w nieco innych warunkach mogą wyrosnąć różniące się między sobą warzywa. Nic w tym przecież nadzwyczajnego. Ale gdy minister sprawiedliwości w rządzie PiS, niszcząc niezależność polskiego sądownictwa i niezawisłość polskich sędziów, powołuje się na rozwiązania prawne istniejące w innych krajach europejskich, aby uzasadnić planowane przez resort zmiany, to już takiej pewności nie mamy. Bo skoro - jak mówi minister - w takim a takim kraju jest tak a tak, a w innym jest tak a tak, to dlaczego nie zastosować tego i u nas? Dlaczego tamtych przepisów nie przeflancować do naszego systemu prawa?...

Pomijając, że nigdy niczego PiS nie zrobił tak samo, jak w innych, demokratycznych, praworządnych państwach Europy czy świata, to jednak idąc tym tokiem myślenia, można by powiedzieć, że w ogóle nie potrzebujemy polskiego prawa. Wystarczy wziąć na przykład niemieckie ustawy, wyrzucić z nich der die das, powykreślać wszystkie umlauty, wstawić na ich miejsce nasze swojsko brzmiące „ę”, „ą”, „ś”, „ć”, „sz”, „cz”, „ż” i problem z głowy. Ot, takie flancowanie cudzego prawa na polskiej grządce.

Strategię tworzenia legislacji na zasadzie „kopiuj-wklej” trudno traktować serio. Normy prawne to przecież nie tylko przepisy i paragrafy, które możemy znaleźć w ustawach i kodeksach. Nie da się bowiem tworzyć i stosować prawa bez uwzględnienia całego kontekstu, jakim jest dotychczasowe orzecznictwo, stanowisko doktryny, zasady interpretacji, glosy czy sposób pojmowania i definiowania podstawowych pojęć, które rozwijały się na przestrzeni stuleci w ramach unikatowego systemu, jakim jest każdy język, nie tylko ten prawniczy, ale i ten potoczny. Równie ważne są: historia, tradycja, narodowa mentalność, kultura prawna i… kultura polityczna.

W ciągu ostatnich miesięcy boleśnie przekonaliśmy się o tym, że obowiązująca Konstytucja RP, ustawy i wewnętrzne regulaminy organów państwa, ani nie były w stanie powstrzymać prezydenta Andrzeja Dudę od przyznania sobie wbrew konstytucji prawa do nieprzyjmowania ślubowań od sędziów Trybunału Konstytucyjnego, ani nie zmusiły premier Beatę Szydło, wbrew ustawowemu obowiązkowi, do opublikowania wszystkich bez wyjątku wyroków Trybunału. To zjawisko jest natomiast nie do pojęcia w kulturze Zachodu. Nawet w tej kulturze politycznej, a cóż dopiero kulturze prawnej! Normy polskiego prawa stanowionego nie zapobiegły także ekspresowemu przepchnięciu przez Sejm i Senat ustaw niszczących w Polsce niezależne sądownictwo. Stało się tak w sytuacji posiadania w naszym kraju prawa w postaci pisemnej. Trudno byłoby sobie wyobrazić, co by się działo w naszym Polsce, jeśli mielibyśmy w naszym systemie prawodawstwa normy… niepisane? Normy obowiązujące, ale o charterze nie przepisów prawa, lecz zasad czy zwyczajów, w tym i w Konstytucji, jak jest na przykład w niektórych krajach anglosaskich, w Wielkiej Brytanii czy w Kanadzie. To to dopiero byłaby „wolna amerykanka” w wykonaniu polityków polskiej prawicy!

Nie dawajmy się więc nabrać na manipulację PiS w postaci wmawiania ludziom, że jeśli coś, gdzieś tam jest, to w Polsce może też być. Nie może i nie tylko dlatego, że twierdzenia PiS oparte są na manipulacji pojęciowej i faktograficznej oraz socjotechnice podawania półprawd, postprawd i nieprawd, ale i dlatego, że o efektach stanowienia prawa nie przesądza tylko „litera prawa”, ale przede wszystkim długoletnia kultura i praktyka ich stosowania. Flancować prawa w związku z tym po prostu się nie da. Źródło bowiem byłoby może i podobne, ale owoce zupełnie różne.

Adam Szejnfeld
Poseł do Parlamentu Europejskiego
www.szejnfeld.pl
www.kobiecastronazycia.pl
www.facebook.com/PoselSzejnfeld/
www.twitter.com/szejnfeld
www.instagram.com/szejnfeld/

#WolneSądy #ZamachLipcowy #Weto #Protest #ŁańcuchŚwiatła #NewsPlatforma #PlatformaObywatelska # ObrońmyDemokrację
Trwa ładowanie komentarzy...