O autorze
Adam Szejnfeld – były radny, burmistrz, wiceminister gospodarki. Poseł III, IV, V, VI i VII kadencji Sejmu RP. Autor słynnego antybiurokratycznego i progospodarczego „Pakietu Szejnfelda”. Urodzony 13 listopada 1958r. w Kaliszu, mgr prawa – ukończył Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Wydział Prawa i Administracji, kierunek prawo. W przeszłości działacz społeczny i związkowy – w latach osiemdziesiątych członek legalnej i podziemnej ,,Solidarności”, internowany w więzieniach we Wronkach i w Gębarzewie. W latach 2007 – 2009 Sekretarz Stanu w Ministerstwie Gospodarki. W obecnej VII kadencji Sejmu jest przewodniczący Komisji Nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektów ustaw deregulacyjnych (wcześniej był przewodniczącym sejmowej Komisji Skarbu Państwa). Jest także członkiem Akademii Polskiego Sukcesu, Kapituły Konkursu „Teraz Polska”, Rady Programu „Polski Sukces” Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego „Teraz Polska”, Kapituły „Fair Play” Instytutu Badań nad Demokracją i Przedsiębiorstwem Prywatnym oraz Cent For Future i Perły Polskiej Gospodarki anglojęzycznego miesięcznika Polish Market.

Polacy, nic się nie stało?

Przeciw tej decyzji protestowało wiele krajów, także zjednoczony w tej kwestii świat islamski. Na nic zdała się osobista interwencja szefa ONZ Kofiego Anana. W marcu 2001 roku w afgańskim mieście Bamjan talibowie wysadzili w powietrze dwa posągi Buddy wykute w skałach przez buddyjskich mnichów w VI wieku. Zburzenie zabytków wywołało falę krytyki na całym świecie. Już po obaleniu talibów pojawiły się plany odbudowy skalnych posągów. Z uwagi na skalę zniszczeń uznano jednak, że nie będzie to możliwe. Afganistan to nie jedyny kraj, w którym zrównane z ziemią zostały bezcenne pamiątki przeszłości. Trwające wciąż na przykład działania wojenne w Syrii uniemożliwiają dokładne oszacowanie zniszczeń obiektów wpisanych na listę światowego dziedzictwa w tym państwie, ale już wiadomo, że są one gigantyczne. Nie tylko jednak twórczość człowieka ma swoją wartość. Dzieła natury także. W Polsce nie rządzą talibowie, nie działają dżihadyści, nie ma wojny, a mimo to nasz kraj dołączył niestety do niechlubnego grona tych państw, które nie są w stanie odpowiednio zadbać o wielowiekową spuściznę. Rząd Prawa i Sprawiedliwości doprowadził do sytuacji, w której o Puszczę Białowieską musiał stanowczo upomnieć się Komitet Światowego Dziedzictwa UNESCO. To wstyd na cały świat!

Dymisję ministra środowiska Jana Szyszki z ulgą przyjęli niemal wszyscy. Nie tylko działacze pozarządowych organizacji zabiegających o ochronę Białowieży i badający ją wybitni naukowcy, ale też strażnicy leśni, wcześniej ściągani z całego kraju, by eskortować harwestery i siłą usuwać protestujących. Na szczęście jest Unia. Jest Europa. Są światowe standardy i prawodawstwo. Dlatego Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu jednoznacznie stwierdził, że wycinka w Puszczy Białowieskiej nie służyła jej ochronie i naruszyła obowiązujące prawo. Niestety, żaden wyrok nie jest w stanie naprawić szkód wyrządzonych w jednym z najcenniejszych obszarów przyrodniczych w Europie. Nie wystarczy bowiem zasadzić nowe drzewa i bezmyślnie powiedzieć: Polacy, nic się nie stało!

W tej sytuacji musi pojawić się pytanie o odpowiedzialność przedstawicieli władzy za podejmowanie bezprawnych decyzji. I chodzi nie tylko o odpowiedzialność polityczną, czy konstytucyjną, przed Trybunałem Stanu, ale także odpowiedzialność karną oraz majątkową za wyrządzenie niepowetowanych strat majątkowych. W końcu od kilku lat w Polsce obowiązuje ustawa z dnia 20 stycznia 2011 r. o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa. Była ona jednym z elementów pakietu ustaw nazwanego „Pakietem Szejnfelda”.

Czego dotyczy ustawa z 2011 roku? Określa ono szczegółowo zasady odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych w sytuacji, gdy wydali decyzję z rażącym naruszeniem prawa skutkiem czego obywatel poniósł szkodę, a Skarb Państwa wypłacił mu odszkodowanie. W przypadku Puszczy Białowieskiej sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana. Decyzje podejmował były dyrektor Lasów Państwowych, który realizował jednak wytyczne ministra Szyszki. Uderzały one przede wszystkim w dziedzictwo kulturowo-przyrodnicze, a nie indywidualnie w określonych obywateli. Być może to dobry jednak moment, aby zastanowić się nad ewentualnym rozszerzeniem zakresu zastosowania tej ustawy w przyszłości. Nie może bowiem być tak, że polityk „okrada” Polskę z dziedzictwa i.... nie ponosi za to żadnych konsekwencji. Ba, tutaj mamy do czynienie nawet z zupełnie odwrotną sytuacją. Minister Szyszko otrzymał nagrodę z pieniędzy publicznych w wysokości kilkudziesięciu tysięcy zł i to mimo odwołania go z rządowej funkcji. To wręcz kpina z obywateli, kpina ze społeczeństwa, kpina z natury i jej dziedzictwa!



Adam Szejnfeld
Poseł do Parlamentu Europejskiego


#Białowieża #PuszczaBiałowieska #Lasy #GospodarkaLeśna #Las #LasPierwotny #Natura #Przyroda #Ekologia #Puszcza #Polska #PaństwoPiS #AntyPiS #Zle2Lata #ZłaZmiana #PaństwoPrawa #SpołeczeństwoObywatelskie #Obywatele #EUdlaPolski #PolskaWUE #PolskaWEuropie #Zostajemy #PolacyZaUE #PolesForEU #MyChcemyUnii #PlatformaObywatelska #EPL #EPP #ParlamentEuropejski #PE #AdamSzejnfeld
Trwa ładowanie komentarzy...