O autorze
Adam Szejnfeld – były radny, burmistrz, wiceminister gospodarki. Poseł III, IV, V, VI i VII kadencji Sejmu RP. Autor słynnego antybiurokratycznego i progospodarczego „Pakietu Szejnfelda”. Urodzony 13 listopada 1958r. w Kaliszu, mgr prawa – ukończył Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Wydział Prawa i Administracji, kierunek prawo. W przeszłości działacz społeczny i związkowy – w latach osiemdziesiątych członek legalnej i podziemnej ,,Solidarności”, internowany w więzieniach we Wronkach i w Gębarzewie. W latach 2007 – 2009 Sekretarz Stanu w Ministerstwie Gospodarki. W obecnej VII kadencji Sejmu jest przewodniczący Komisji Nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektów ustaw deregulacyjnych (wcześniej był przewodniczącym sejmowej Komisji Skarbu Państwa). Jest także członkiem Akademii Polskiego Sukcesu, Kapituły Konkursu „Teraz Polska”, Rady Programu „Polski Sukces” Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego „Teraz Polska”, Kapituły „Fair Play” Instytutu Badań nad Demokracją i Przedsiębiorstwem Prywatnym oraz Cent For Future i Perły Polskiej Gospodarki anglojęzycznego miesięcznika Polish Market.

Po nas choćby potop!

„Europa da się lubić” to tytuł popularnego programu telewizyjnego, którego pierwszy odcinek został wyemitowany w lutym 2003 roku. Wielkimi krokami zbliżał się wówczas moment przystąpienia naszego kraju do Unii. Nic więc dziwnego, że wielu Polaków zastanawiało się, co tak naprawdę o nas wiedzą i myślą w tej nadal dość odległej Europie. Rąbka tajemnicy uchylić mieli mieszkający w Polsce obcokrajowcy zapraszani do telewizyjnego studia. Dzisiaj tego typu „pośrednictwo” mało komu jest potrzebne. Od kilkunastu lat jesteśmy razem we Wspólnocie i zdążyliśmy się już poznać nawzajem całkiem dobrze.

To, co na poziomie relacji międzyludzkich jest oczywistą oczywistością, nie tak łatwo dociera jednak do polityków. Doskonale świadczy o tym sposób, w jaki obóz rządzący próbuje zakończyć spór o praworządność z Komisją Europejską. Mimo że nasz kraj leży w sercu Zjednoczonej Europy, Prawu i Sprawiedliwości wydaje się, że jesteśmy samotną wyspą na środku oceanu i nikt nie ma najmniejszego pojęcia, jak naprawdę wygląda sytuacja między Odrą i Bugiem. Skoro tak, to z dziecinną łatwością można unijnym politykom zamydlić oczy. Wystarczy antyeuropejską premier Beatę Szydło, krzyczącą z Sejmowej mównicy o „szaleństwie brukselskich elit”, zastąpić mówiącym po angielsku i „europejsko” wyglądającym Mateuszem Morawieckim. Do tego zapowiedzieć kilka pseudo-ustępstw w najbardziej kontrowersyjnych kwestiach i będzie po sprawie. Nikt w tej „odległej Europie” nie będzie wnikać w szczegóły. Nikt się nawet nie zorientuje, że to po prostu ściema, że to jedna, wielka mistyfikacja. Wtedy problem będzie z głowy.

No cóż. Politykom PiS po raz kolejny trzeba uświadomić, że bezprecedensowy zamach na niezawisłość wymiaru sprawiedliwości w jednym z państw członkowskich, to nie jest drobnostka, wobec której ktokolwiek we Wspólnocie może przejść obojętnie. To prawda, że powoli kończy się obecna kadencja Komisji Europejskiej, a niedługo uwaga wszystkich skupi się na wyborach do Parlamentu Europejskiego zaplanowanych na koniec maja przyszłego roku. Możliwe więc, że rozpoczęta przeciwko Polsce procedura przewidziana w artykule 7 Traktatu o UE nie zostanie doprowadzona do końca. Czy byłoby to zwycięstwo PiS? Może tak, ale jednoznacznie przegrana Polski i Polaków. Już za chwilę pojawi się bowiem zupełnie nowa procedura, która jednoznacznie powiąże stan praworządności w danym państwie członkowskim z wypłatą funduszy w ramach nowego wieloletniego budżetu UE na lata 2021-2027. Skutki więc dla nas mogą być znacznie gorsze niż te przewidziane w artykule 7. Traktatów.

Oczywiście na Nowogrodzkiej nikogo nie obchodzi to, że podtapianie Konstytucji RP przez PiS utrudni nam korzystanie przez najbliższą dekadę ze wspólnotowych środków. Ostateczne konsekwencje poniesie przecież państwo a nie partyjni aparatczycy Prawa i Sprawiedliwości. Zresztą, to poczucie bezkarności sprzyja także zawłaszczaniu państwa na niespotykaną dotąd skalę. Wystarczy choćby spojrzeć na sprawę tzw. nagród. „Te pieniądze im się należały!” – broniła się w Sejmie premier Beata Szydło. Niech się opozycja nie wtrąca, niech się opinia publiczna nie interesuje, niech wszyscy się odczepią… W tym przypadku presja społeczna zmusiła polityków PiS do oddania milionów złotych (choć nie do budżetu państwa skąd pochodziły, co i tak da im szansę na zyski w postaci odpisów podatkowych). Co jednak będzie z miliardami euro z unijnego budżetu, które możemy stracić w przyszłości? Kto je zwróci?!


Nie ma to żadnego znaczenia. Dla PiS liczy się tylko tu i teraz. Po nas choćby potop! Trudno o bardziej antypaństwowe i antyunijne podejście w sprawowaniu władzy niż to obserwowane obecnie.

Adam Szejnfeld
Poseł do Parlamentu Europejskiego
www.szejnfeld.pl
www.kobiecastronazycia.pl
www.facebook.com/PoselSzejnfeld/
www.twitter.com/szejnfeld
www.instagram.com/szejnfeld/


#Praworządność #Wolność #WolneWybory #Demokracja #WolneSadyWolneWyboryWolnaPolska #Polska #Polacy #PolskaObywatelska #PaństwoPiS #AntyPiS #Prawda #Solidarność #Szacunek #Polityka #EUdlaPolski #PolskaWUE #Zostajemy #PolacyZaUE #PolesForEU #Zle2Lata #MyChcemyUnii #TakdlaEuropy #RacjonalnaPolska #EPP #EPL #PE #ParlamentEuropejski #Bruksela #Strasburg #PlatformaObywatelska #AdamSzejnfeld
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...