O autorze
Adam Szejnfeld – były radny, burmistrz, wiceminister gospodarki. Poseł III, IV, V, VI i VII kadencji Sejmu RP. Autor słynnego antybiurokratycznego i progospodarczego „Pakietu Szejnfelda”. Urodzony 13 listopada 1958r. w Kaliszu, mgr prawa – ukończył Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Wydział Prawa i Administracji, kierunek prawo. W przeszłości działacz społeczny i związkowy – w latach osiemdziesiątych członek legalnej i podziemnej ,,Solidarności”, internowany w więzieniach we Wronkach i w Gębarzewie. W latach 2007 – 2009 Sekretarz Stanu w Ministerstwie Gospodarki. W obecnej VII kadencji Sejmu jest przewodniczący Komisji Nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektów ustaw deregulacyjnych (wcześniej był przewodniczącym sejmowej Komisji Skarbu Państwa). Jest także członkiem Akademii Polskiego Sukcesu, Kapituły Konkursu „Teraz Polska”, Rady Programu „Polski Sukces” Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego „Teraz Polska”, Kapituły „Fair Play” Instytutu Badań nad Demokracją i Przedsiębiorstwem Prywatnym oraz Cent For Future i Perły Polskiej Gospodarki anglojęzycznego miesięcznika Polish Market.

Rewolucja RODO

Dzisiaj, niektórzy do miana „Pluskwy milenijnej 2.0”, zaliczają nowe przepisy RODO, czyli unijne rozporządzenie o ochronie danych osobowych. Dzieje się tak, bo osobom o liberalnych przekonaniach serce pęka, kiedy słyszą o takich zasadniczych regulacjach, jak te wprowadzane nowym rozporządzeniem Unii Europejskiej. Nie chcemy bowiem żyć w świecie niekończących się nakazów i zakazów, które zabijają kreatywność i swobodę działania! Tymczasem RODO w ostatnich tygodniach stało się synonimem nie tylko niekończących się niedogodności dla konsumentów, bombardowanych choćby e-mailami z prośbą o potwierdzenie zgody na przetwarzanie danych, ale przede wszystkim obciążeń finansowych i biurokratycznych dla całej rzeszy przedsiębiorców, szczególnie tych mniejszych.

Cóż, gdyby świat mógł funkcjonować w oparciu o zasadę „wszystko, co nie jest zakazane, jest dozwolone” byłoby wspaniale. Tak jednak nie jest i już nigdy nie będzie. Żyjemy bowiem w zbyt skomplikowanych czasach, w których wolności, prawa i obowiązki różnych podmiotów są tak wobec siebie sprzeczne, że bez ich prawnej regulacji – przynajmniej w minimalnym zakresie – nic by nie mogło działać, zwłaszcza bezpiecznie. Dlatego trzeba pamiętać o najważniejszym celu unijnego rozporządzenia – o ochronie danych konsumentów. Mówiąc prosto, chodzi o nasze, obywateli, bezpieczeństwo!

Nie chcesz, by dana firma, instytucja czy portal internetowy miał informacje o tobie? Nie ma problemu. Możesz, powołując się na „prawo do bycia zapomnianym”, zażądać ich niezwłocznego usunięcia. Ze sklepu internetowego, z którego korzystałeś, wyciekły numery kart kredytowych? Monitorowanie, raportowanie incydentów i informowanie klientów o tych zdarzeniach staje się teraz obowiązkiem firm. Masz już dość niekończących się telefonów z ofertami garnków czy mikserów najnowszej generacji? Telemarketerzy dwa razy zastanowią się, czy na pewno mają wszelkie potrzebne zgody, by do Ciebie zadzwonić. Za nieprzestrzeganie nowych przepisów grożą bowiem kary, które mogą sięgać nawet 20 mln euro lub do 4 proc. całkowitego rocznego światowego obrotu danej firmy!

Oczywiście RODO nie jest i nigdy nie stanie się panaceum na wszelkie bolączki świata realnego i wirtualnego związane z naruszaniem naszej prywatności. Chodzi tutaj jednak nie tylko o przepisy, ale również zmianę mentalności i uświadomienie obywatelom, że mają prawo do kontroli nad danymi o sobie, a ci, którzy je w niewłaściwy sposób zbierają i przetwarzają, poniosą tego konsekwencje.


Traf chciał, że gdy w całej Europie trwało ostatnie odliczanie do wejścia w życie RODO, w Parlamencie Europejskim w Brukseli szef Facebook’a Mark Zuckerbeg tłumaczył się ze skandalu wokół firmy Cambridge Analytica, która nielegalnie pozyskała dane aż 87 mln użytkowników tego serwisu społecznościowego. Miały one zostać wykorzystane do manipulowania obywatelami podczas zwycięskich dla Donalda Trumpa wyborów prezydenckich wyborów USA oraz referendum ws. wyjścia Wielkiej Brytanii z UE.

Czas pokaże, czy były to odosobnione incydenty czy, co wydaje się niestety bardziej prawdopodobne, to jedynie wierzchołek góry lodowej. Jedno jest jednak pewne - jeśli RODO może pomóc chronić nam naszą prywatność, a do tego skutecznie przyczynić się do walki z nieuprawnionym przetwarzaniem danych setek tysięcy czy milionów ludzi, to chyba jednak warto dać mu szansę. I tak działa Unia Europejska. Dba o Ciebie!

Adam Szejnfeld
Poseł do Parlamentu Europejskiego
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...