O autorze
Adam Szejnfeld – były radny, burmistrz, wiceminister gospodarki. Poseł III, IV, V, VI i VII kadencji Sejmu RP. Autor słynnego antybiurokratycznego i progospodarczego „Pakietu Szejnfelda”. Urodzony 13 listopada 1958r. w Kaliszu, mgr prawa – ukończył Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Wydział Prawa i Administracji, kierunek prawo. W przeszłości działacz społeczny i związkowy – w latach osiemdziesiątych członek legalnej i podziemnej ,,Solidarności”, internowany w więzieniach we Wronkach i w Gębarzewie. W latach 2007 – 2009 Sekretarz Stanu w Ministerstwie Gospodarki. W obecnej VII kadencji Sejmu jest przewodniczący Komisji Nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektów ustaw deregulacyjnych (wcześniej był przewodniczącym sejmowej Komisji Skarbu Państwa). Jest także członkiem Akademii Polskiego Sukcesu, Kapituły Konkursu „Teraz Polska”, Rady Programu „Polski Sukces” Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego „Teraz Polska”, Kapituły „Fair Play” Instytutu Badań nad Demokracją i Przedsiębiorstwem Prywatnym oraz Cent For Future i Perły Polskiej Gospodarki anglojęzycznego miesięcznika Polish Market.

Demokracja albo śmierć!

Tego dnia arcyksiążę Franciszek Ferdynand Habsburg wraz z towarzyszącą mu małżonką Zofią von Chotek obchodzili rocznicę swojego ślubu. Na dworcu miejskim w Sarajewie czekała na nich kolumna. Trasa przejazdu była publicznie znana. To ułatwiło atak. Pierwsza próba zamachu była jednak nieudana. Eksplodujący granat zranił 17 osób, ale para arcyksiążęca wyszła z tego bez szwanku. Mimo tak niebezpiecznej sytuacji, po opuszczeniu sarajewskiego ratusza, małżeństwo zdecydowało się odwiedzić rannych w szpitalu. Na zmienionej trasie przejazdu kolumny znalazł się jednak drugi zamachowiec. Oddał dwa strzały. Pierwszy trafił Zofię w podbrzusze, druga kula przeszyła tchawicę i tętnicę szyjną Franciszka. Oboje zmarli.

Wydaje się, że śmierć jednego człowieka, nawet tak ważnego, jak następca tronu Cesarstwa Austro-Węgier, nie musiała wywołać ogólnoświatowej tragedii. Wszak, co za związek z nią mieli ludzi żyjący poza Cesarstwem?... Jaki powód miałby sprawić, by wielu za tą śmierć oddało swoje życie i to nawet z innych kontynentów? Z Ameryki, z Afryki, z Azji, z Australii i Oceanii?... A jednak I wojna światowa, którą wtedy rozpętano, pochłonęła ponad 14 milionów ludzkich istnień. Zniszczeniu uległy wsie, miasta, całe państwa... Mimo ogromu poniesionych strat późniejsze elity polityczne nie wyciągnęły właściwych wniosków z tego z dramatu. Nauka poszła w las także jeśli chodzi o obywateli, o wyborców. Oni nadal byli gotowi ślepo wierzyć przywódcom, popierać ich, a nawet za nich ginąć. Po pierwszej wojnie światowej pokój więc nie panował zbyt długo. Wystarczyło niespełna dwadzieścia lat, aby śmierć zebrała następne żniwo. Jeszcze większe!

Tym razem zaczęło się także od populizmu i nienawiści. Imperializm szedł wtedy w parze z rasizmem, nazizmem, faszyzmem... I znów okazało się, że im większym populistą jest przywódca, im bardziej szerzy nienawiść, im bardziej dzieli ludzi, im lepiej wywołuje poczucie strachu i zagrożenia, tym większe uzyskuje poparcie. Im większym kanalią jest autorytarnie rządzący, tym większe ma przyzwolenie na swoje szaleństwa. Im głupszym jest liderem, tym więcej mądrych go popiera… Ludzie jak w amoku idą za nim prosto na skraj przepaści. Tak stało się i wtedy, kiedy Niemcy pokochali Hitlera i uwierzyli w niego. To uwielbienie kosztowało potem świat następne 50 milionów ofiar.

Wcześniej i później dyktatorzy z Zachodu, na przykład Franko, lub ze Wschodu, na przykład Lenin czy Stalin, odpowiedzialni byli za tragedie nie mniejsze w swojej skali od wojen międzynarodowych, choć w zasadzie toczyli wojny z własnymi obywatelami. Więzili ich, głodzili, w końcu mordowali, byle tylko utrzymać się przy władzy. Tak było też w Chinach, na Kubie, w Kambodży, czy w Korei Północnej. Czy dzisiaj coś w tym zakresie się zmieniło? Nic!


Ponownie z powodu jednego człowieka potrafi się w wielu miejscach zniewalać ludzi, zmieniać ustroje, niszczyć gospodarki…. Dlaczego tak się dzieje? Wszak jednostki o autorytarnych zapędach realizują swoje plany zawsze nie swoim kosztem, lecz wyłącznie kosztem innych. Nigdy i nigdzie nie było inaczej! Mimo to, ci „inni” zawierzają im, oddają się im, popierają ich, walczą za nich, w końcu często za nich giną. I ciągle znajdują się na ich miejsce następni, i następni, i ciągle następni… Dzieje się tak pod każdą szerokością geograficzną.

Od wielu lat słyszymy na przykład o setkach tysięcy ofiar wojny domowej w Syrii. Uchodźcy z kraju rządzonego przez Baszszar al-Asada, ale i z innych państw Afryki rządzonych bezlitosną ręką tamtejszych dyktatorów, uciekają przed śmiercią i prześladowaniami do Europy. Podobny proces od pewnego czasu obserwujemy również w Ameryce Południowej. Wenezuelczycy uchodzą przed dyktaturą Nicolása Maduro, przed tyranią, prześladowaniami, w końcu przed głodem i biedą do sąsiednich krajów tego kontynentu. Obecnie natomiast cały świat patrzy na nowo wybranego prezydenta Brazylii, Jaira Bolsonaro. Tak jak inni sobie podobni, uwiódł brazylijskich wyborców typowymi dla populistów hasłami, a trzeba pamiętać także, co mówił dużo wcześniej przed wyborami: „Głosowaniem nic w tym kraju nie zmienisz […] niestety zmienić coś uda się tylko wtedy, gdy ruszymy na wojnę domową i odwalimy robotę, której rządy wojskowe nie zrobiły zabijając 30 tys. osób […] Jeśli zginą jacyś niewinni ludzie, to trudno, na wojnie zawsze jacyś giną”. W podobnym stylu wypowiadał się na przykład na temat rozstrzeliwania polityków i gloryfikował generałów z byłej junty wojskowej. Taki człowiek, po uzyskaniu władzy w demokratycznie wygranych wyborach, przez najbliższe 5 lat będzie rządził największym krajem Ameryki Łacińskiej i 8. największą gospodarką świata. W tym samym czasie w Polsce słyszymy niemal każdego dnia, że kto wygrał w demokratycznych wyborach ma prawo robić wszystko co chce. Tak? Nie przestrzegać prawa, łamać konstytucję, likwidować praworządność też?… Czyżby?!...

Jeśli wspomniano już o Polsce, to warto zaznaczyć, iż przykładów populistów żądnych autorytarnej władzy nie trzeba szukać daleko. Widzimy ich i w naszym kraju. Znajdziemy ich również obecnie w Turcji. Pojawili się także na Węgrzech, czy we Włoszech. Walczą o władzę i w innych krajach Starego Kontynentu. Ludzie ciągle pamiętają albo uczą się o koszmarach przeszłości, a mimo to gotowi są porzucić demokrację na rzecz opętanych przywódców mających obywateli za nic, no, co najwyżej za „mięso armatnie”.

Cóż, być może jest i tak, jak mówił Winston Churchill, że „demokracja jest najgorszą formą rządu, jeśli nie liczyć innych form, których próbowano od czasu do czasu’’, ale nie ma żadnej wątpliwości, że wszystkie inne ustroje polityczne prędzej czy później prowadzą do ludzkich dramatów, tragedii i wojen. Tysiąclecia historii ludzkości o tym świadczą. Dzisiaj więc, w okresie obchodów setnej rocznicy zakończenia I wojny światowej a także odzyskania niepodległości przez nasz kraj, warto upomnieć się o szacunek dla demokracji i praworządności. W tym bowiem ustroju to jednostka musi się podporządkować zbiorowości, a nie zbiorowość jednostce! W przeciwnym razie historia zatoczy koło zanim się nawet zorientujemy. Wtedy na wszelkie żale będzie już za późno. Po prostu już nas… nie będzie!

Adam Szejnfeld
Poseł do Parlamentu Europejskiego
www.szejnfeld.pl
www.kobiecastronazycia.pl
www.facebook.com/PoselSzejnfeld/
www.twitter.com/szejnfeld
www.instagram.com/szejnfeld/


#Dyktatura #RządyJednostki #Demokracja #Iwojnaświatowa IIwojnaświatowa #IIwś #niepodległa #PL100 #Polska #PO #PlatformaObywatelska #AdamSzejnfeld #EPP #EPL #ParlamentEuropejski #wolnesądy #debataPE #Polityka #UE #NewsPlatforma #ParlamentEU #PaństwoPiS #RacjonalnaPolska #AntyPiS #WolneMedia #Prasa #Media #nacjonalizm, #rasizm #faszyzm #nazizm #ksenofobia #szowinizm
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...